top of page

Twój wpływ jest realny: Mia M. Lane o widoczności, własnym głosie i sile strategicznego partnerstwa

Zdjęcie autora: Elizabeth Sutkowska
Elizabeth Sutkowska
2 paź
10 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 8 paź

A co, jeśli jednych z najważniejszych lekcji przywództwa nie uczymy się przy stole zarządu, lecz w momentach, gdy decydujemy się dostrzec własną wartość? Mia M. Lane od ponad trzech dekad związana jest z profesją administracyjną, obserwując jej transformację z wyjątkowej perspektywy jako Executive Assistant, partnerka zarządu, liderka zespołu, mentorka oraz ambasadorka tego zawodu. Jej historia nie jest jednak wyłącznie opowieścią o wieloletnim doświadczeniu. To historia świadomości, odkrywania własnego wpływu, dostrzegania różnicy między pokorą a niewidzialnością oraz zrozumienia, że odporność nie zawsze oznacza konieczność znoszenia więcej. W centrum filozofii Mii znajduje się przesłanie, które narodziło się podczas bardzo osobistej rozmowy z jej tatą: "Twój wpływ jest realny. Twój głos ma znaczenie. Jesteś kimś.” Te słowa stały się czymś więcej niż życiowym mottem. Kształtują sposób, w jaki Mia przewodzi, wspiera innych jako mentorka i działa na rzecz profesji, której rzeczywisty wkład wciąż zbyt często pozostaje niedoceniany. W tym wywiadzie Mia opowiada o widoczności bez ego, przywództwie bez formalnej władzy, odporności opartej na zdrowych granicach oraz o tym, co naprawdę oznacza wyjście poza rolę „wsparcia” i wejście w strategiczne partnerstwo.


Mia M. Lane - Quote

Mia M. Lane | Senior Executive Assistant at UKG | USA | LinkedIn | Website

Mia M. Lane współpracuje z członkami zarządu, wspierając ich w budowaniu przejrzystości, spójności oraz skutecznej realizacji celów. Ma ponad trzy dekady doświadczenia zawodowego, w trakcie których zarządzała wysokoefektywnymi zespołami oraz pomagała organizacjom budować zaufanie, wzmacniać współpracę i osiągać wymierne rezultaty. Jako ambasadorka zawodu, mentorka i prelegentka, Mia aktywnie działa na rzecz podnoszenia rangi profesji administracyjnej, pomagając innym dostrzegać własną wartość, świadomie budować swój wpływ i działać z pewnością siebie. Jej motto mówi wszystko: "Twój wpływ jest realny. Twój głos ma znaczenie. Jesteś kimś."


Elizabeth Sutkowska: Mia, często mówisz o „świadomości”, świadomości granic, wpływu, odporności czy poczucia przynależności. Kiedy po raz pierwszy zdałaś sobie sprawę, że świadomość jest kompetencją przywódczą w roli Executive Assistant? Czy był jakiś przełomowy moment, który zmienił sposób, w jaki postrzegałaś swój wpływ?


Mia M. Lane: Świadomość nie pojawiła się w moim życiu jako coś, co od razu rozpoznałam jako kompetencję przywódczą. Ujawniała się po cichu, z czasem, zarówno w sytuacjach, z którymi poradziłam sobie dobrze, jak i w tych, w których nie wszystko poszło po mojej myśli.

Na początku kariery byłam kompetentna, niezawodna i bardzo zaangażowana we wspieranie osób, z którymi pracowałam, ale często działałam na autopilocie. Realizowałam zadania bez głębszej refleksji. Działałam, nie zatrzymując się, by zadać sobie pytania: czy naprawdę rozumiem sytuację, w której się znajduję? Czy postrzegam siebie jako osobę, która ma tu wpływ? Byłam obecna, ale tak naprawdę nie dostrzegałam siebie.

Z czasem zaczęłam zauważać, że momenty, w których wnosiłam największą wartość, nigdy nie dotyczyły samego zadania. Chodziło o umiejętność odczytywania atmosfery w pomieszczeniu. Wyczucia napięcia, zanim przerodziło się w konflikt. Świadomość, kiedy zabrać głos, a kiedy po prostu zrobić miejsce dla innych. Przewidywanie tego, czego będzie potrzebne, zanim ktokolwiek zdąży to powiedzieć. To nie jest zarządzanie zadaniami. To jest przywództwo. Po prostu jeszcze nie dawałam sobie prawa, by tak to nazywać.

Moment, w którym zrozumiałam, że świadomość oznacza również samoświadomość i poczucie własnej wartości, przyszedł w jednym z najtrudniejszych okresów mojej kariery. Straciłam pracę, rozpoczęłam nową, a zaledwie kilka tygodni później znalazłam się w sytuacji, w której jeden z liderów odezwał się do mnie w sposób, który przekroczył moje granice. Bez wahania, ale spokojnie, powiedziałam mu, że nie pozwolę nikomu zwracać się do mnie w taki sposób. Przeprosił i rozmowa potoczyła się dalej. Ale dla mnie ta sytuacja się nie skończyła.

Wieczorem zadzwoniłam do taty i opowiedziałam mu, co się stało. Siedziałam wtedy, kwestionując samą siebie, a on powiedział coś, co zmieniło moje życie. Powiedział mi, że niezależnie od tego, co mówią inni i jak próbują cię traktować, musisz wiedzieć, że jesteś kimś. I nigdy nie możesz pozwolić, by ktoś sprawił, że uwierzysz, że jest inaczej.

Straciłam tatę w 2014 roku, ale te słowa nigdy mnie nie opuściły. Stały się fundamentem tego, jak funkcjonuję w świecie, jak staję w obronie siebie i innych, a ostatecznie także inspiracją dla mojego motta: "Twój wpływ jest realny. Twój głos ma znaczenie. Jesteś kimś."

Świadomość zaczyna się od znajomości własnej wartości, jeszcze zanim dostrzegą ją inni. Nie nauczyłam się tego ani z książki o przywództwie, ani podczas szkolenia zawodowego. Nauczył mnie tego mój tata w wieczór, kiedy najbardziej potrzebowałam jego mądrości. Patrząc wstecz, być może była to najważniejsza lekcja ze wszystkich: świadomość zaczyna się od znajomości własnej wartości. Wszystko inne budujemy właśnie na tym fundamencie.

Elizabeth: Jesteś liderką i mentorką dla innych Executive Assistants, jednocześnie współpracujesz z członkami zarządu. Jak wejście w rolę liderki zmieniło sposób, w jaki sama funkcjonujesz jako Executive Assistant, szczególnie jeśli chodzi o budowanie pewności siebie i wzmacnianie głosu innych?


Mia: Coś się zmienia, kiedy przestajesz czekać, aż ktoś nada ci stanowisko liderskie i po prostu postanawiasz przewodzić z miejsca, w którym jesteś. Ta decyzja zmieniła wszystko w sposobie, w jaki funkcjonuję, zarówno we współpracy z liderami, których wspieram, jak i z osobami z branży administracyjnej, którym jestem mentorką.

Przez długi czas patrzyłam na swoją tożsamość zawodową z dwóch perspektyw. W pracy byłam Executive Assistant. Poza swoją formalną rolą byłam mentorką, ambasadorką zawodu i głosem dla osób potrzebujących wsparcia, odwagi i większej pewności siebie. W końcu zrozumiałam, że te dwie role nigdy nie powinny być od siebie oddzielone. Te same instynkty, które sprawiają, że skutecznie współpracuję z zarządem, m.in. umiejętność odczytywania sytuacji, przewidywania potrzeb czy spokojnego zarządzania złożonością, wykorzystuję również w każdej rozmowie mentoringowej. Przywództwo nie zmieniło moich umiejętności, ale dało mi przyzwolenie, by korzystać z nich w pełniejszym zakresie.

Zmieniło to także sposób, w jaki postrzegam własną rolę. Przestałam myśleć o przywództwie jako o czymś zarezerwowanym dla osób posiadających formalną władzę i zaczęłam postrzegać je jako odpowiedzialność, którą ponoszę każdego dnia. Zaczęłam bardziej świadomie korzystać ze swojej wiedzy i doświadczenia, zabierać głos z większą pewnością siebie oraz wnosić wartość wykraczającą poza granice mojego zakresu obowiązków. Przywództwo nie zrobiło ze mnie innej Executive Assistant. Sprawiło, że stałam się bardziej świadoma swojej roli.

Najbardziej zmieniło się jednak moje poczucie odpowiedzialności. Kiedy jesteś mentorką dla innych, zaczynasz dostrzegać komunikaty, które wysyłasz poprzez swoje zachowanie. Jeśli podczas spotkania umniejszam swój wkład, pośrednio uczę osoby, które mnie obserwują, że profesjonalizm oznacza umniejszanie siebie. Ta świadomość mnie zmieniła. Zaczęłam bardziej otwarcie pokazywać swoją wiedzę i kompetencje, nie z arogancji, ale dlatego, że zrozumiałam, iż sposób, w jaki sama się prezentuję, staje się wzorem dla innych.

Budowanie pewności siebie i wzmacnianie głosu innych zaczyna się od tego, aby ludzie poczuli, że naprawdę zostali dostrzeżeni, nie oceniani ani pouczani, ale autentycznie zauważeni. Zadaję pytania, które zachęcają do refleksji. Daję przestrzeń, nie próbując natychmiast wypełniać jej własnymi odpowiedziami. Przypominam też każdej osobie z branży administracyjnej, z którą pracuję, że już teraz robi znacznie więcej niż sama sobie uświadamia.

Przywództwo uczyniło mnie lepszą Executive Assistant, ponieważ sprawiło, że stałam się bardziej świadoma i bardziej intencjonalna w swoich działaniach. Nauczyło mnie, że wpływ nie wynika z posiadania władzy, ale z tego, jak się pojawiasz, jak wspierasz innych i jak pomagasz im dostrzec to, co sami mogą osiągnąć.

I właśnie to chciałabym pozostawić każdej osobie, którą mam przywilej wspierać jako mentorka. Bo kiedy ktoś wreszcie uwierzy, że jego wpływ jest realny, a jego głos ma znaczenie, zmienia się cały sposób, w jaki zaczyna funkcjonować.

Elizabeth: Twoje motto brzmi: "Twój wpływ jest realny. Twój głos ma znaczenie. Jesteś kimś”. Jak w zawodzie, który historycznie funkcjonował raczej za kulisami, możemy pomóc Executive Assistants w pełni zadbać o swoją widoczność, nie tracąc przy tym klasy i pokory?


Mia: To pytanie jest mi szczególnie bliskie, ponieważ przez wiele lat znajdowałam się po niewłaściwej stronie tej historii. Wierzyłam, że pozostawanie za kulisami jest częścią opisu stanowiska. Że bycie po cichu niezastąpioną osobą jest w jakiś sposób bardziej szlachetne niż otwarte przyjmowanie uznania. Nie zdawałam sobie sprawy, że pomyliłam pokorę z niewidzialnością; a to nie jest to samo.

Pokora oznacza świadomość własnej wartości bez potrzeby ogłaszania jej w każdym pomieszczeniu, do którego wchodzisz. Niewidzialność oznacza natomiast umniejszanie siebie tak konsekwentnie, że w końcu nawet Ty zapominasz, co tak naprawdę wnosisz. Musiałam nauczyć się tej różnicy na własnej skórze.

Budowanie własnej widoczności zaczyna się od zmiany sposobu myślenia. Musisz przestać traktować swój wkład jako szczegół wspierający historię kogoś innego i zacząć dostrzegać go jako nić, która spaja całą opowieść. Lider wchodzący na posiedzenie zarządu jest przygotowany, poinformowany i pewny siebie; zespół otrzymuje jasną komunikację na czas; kryzys, który nigdy nie stał się kryzysem, ponieważ ktoś dostrzegł go na tyle wcześnie. Tym, kimś bardzo często jest Executive Assistant, dlatego zasługujemy na to, aby mieć tego świadomość, nawet jeśli nikt inny nie powie tego głośno.

Ale widoczność pozbawiona klasy może stać się jedynie hałasem. Jak więc połączyć jedno z drugim? Myślę, że wszystko zaczyna się od intencji. Zabieraj głos w momentach, które mają znaczenie, nie po to, aby zostać zauważoną, ale dlatego, że twoja perspektywa wnosi wartość. Dokumentuj swój wkład nie jako formę autopromocji, ale jako praktykę samoświadomości. Reprezentuj swój zawód nie poprzez defensywność, lecz ze spokojną pewnością osoby, która dokładnie wie, co przynosi na stół, i pozwól sobie przyjmować uznanie, nie przekierowując go natychmiast na wszystkich innych w pomieszczeniu.

Mamy również odpowiedzialność za to, by być dla siebie nawzajem przykładem świadomej widoczności. Kiedy doświadczeni profesjonaliści dzielą się swoimi historiami, mówią otwarcie o swoim wkładzie i wpływie, dają innym przyzwolenie, by robili to samo. Widoczność przestaje być tak onieśmielająca, kiedy widzisz, że ktoś inny już wcześniej odważył się wejść na tę ścieżkę.

Klasa nie oznacza milczenia. Klasa to mądry i świadomy wybór tego, jak i kiedy używać swojego głosu. Do tej myśli wracam za każdym razem, gdy czuję pokusę, by znów stać się niewidzialną. To ona pomaga mi zachować równowagę, kiedy widoczność wydaje się ryzykowna, a milczenie bezpieczniejsze. Widoczność i klasa nie są przeciwieństwami, ale partnerami. A kiedy Executive Assistant nauczy się łączyć jedno z drugim, rośnie razem z nią cała profesja.

Elizabeth: Po ponad trzech dekadach w tym zawodzie, czym naprawdę jest dla Ciebie odporność psychiczna? Nie jako modne hasło, ale jako coś, czego sama doświadczyłaś, i jak na przestrzeni lat zmieniała się Twoja definicja odporności?


Mia: Odporność to jedno z tych słów, którymi w środowisku zawodowym posługujemy się tak, jakby była cechą charakteru, czymś, co albo masz, albo nie. Kiedyś sama w to wierzyłam. Myślałam, że odporni ludzie to ci, po których nigdy nie widać trudności, którzy przyjmują każde niepowodzenie ze spokojnym uśmiechem i idą dalej, nie tracąc tempa. Przez długi czas próbowałam być właśnie taką osobą i było to wyczerpujące.

Dziś wiem, że odporność nie ma nic wspólnego z tym, jak skutecznie ukrywasz trudne chwile, ale z tym, co postanawiasz zrobić później. W ciągu ponad trzech dekad w tym zawodzie przeszłam przez restrukturyzacje organizacyjne, zmiany w zarządzie, likwidacje stanowisk oraz momenty, w których zastanawiałam się, czy nadal jest dla mnie miejsce przy stołach, których uczestników przez lata wspierałam z pełnym zaangażowaniem. Każdy z tych etapów wymagał ode mnie czegoś innego, i każdy po cichu poszerzał moją definicję tego, co oznacza iść dalej. Nauczyłam się, że niektóre z najtrudniejszych okresów nie są tymi, które cię łamią, ale tymi, które wymagają, abyś stała się kimś nowym.

Na początku kariery odporność oznaczała dla mnie wytrzymałość. Oznaczała pojawianie się bez względu na wszystko, zaciskanie zębów i udowadnianie, że nic nie jest w stanie mnie zachwiać. Ta wersja odporności pozwalała mi funkcjonować, ale jednocześnie sprawiała, że milczałam. Znosiłam rzeczy, o których powinnam była mówić, i brałam na siebie ciężary, które powinnam była odłożyć.

Wraz z doświadczeniem odporność zaczęła oznaczać dla mnie rozeznanie. Nauczyłam się rozróżniać między tym, przez co warto przejść i o co warto walczyć, a tym, od czego warto odejść. Ta zmiana wymagała poziomu samoświadomości, którego nie miałam na wcześniejszych etapach kariery, i całkowicie zmieniła sposób, w jaki dziś radzę sobie z trudnościami.

Zrozumiałam, że nie każde wyzwanie wymaga ode mnie wytrzymałości. Niektóre wymagają rozmowy. Niektóre wymagają postawienia granicy, a inne zmiany. Nauczenie się rozpoznawania tej różnicy było jedną z najważniejszych lekcji przywództwa w mojej karierze. Dziś odporność oznacza dla mnie pozostawanie wierną samej sobie. To przechodzenie przez trudne doświadczenia bez utraty w nich własnej tożsamości. To pozwolenie sobie na przeżycie straty, zabranie ze sobą lekcji, które przyniosła, i pójście dalej bez utraty z oczu tego, kim jesteś.

Przesłanie zawarte w moim motcie było moją kotwicą w każdym trudnym okresie. Nie dlatego, że sprawiało, iż trudności stawały się łatwiejsze, ale dlatego, że przypominało mi, że nadal warto walczyć również o samą siebie, nawet gdy okoliczności sugerowały coś zupełnie innego. Odporność nie jest celem, do którego dążymy, ale praktyką, która wciąż mnie kształtuje poprzez każde wyzwanie, każdą zmianę i każdy nowy etap.

Elizabeth: Gdybyś mogła usiąść przy jednym stole z kolejnym pokoleniem Executive Assistants, szczególnie z osobami, które nadal postrzegają siebie jako „tylko wsparcie”, jaką prawdę chciałabyś im przekazać o sile strategicznego partnerstwa?


Mia: Pierwszą rzeczą, którą bym im powiedziała, byłaby: Usuń całkowicie słowo „tylko” ze swojego słownika. Nie tylko ze swojej nazwy stanowiska, ale przede wszystkim ze sposobu, w jaki myślisz o sobie. „Tylko wsparcie” to historia, którą wielu z nas kiedyś usłyszało i zbyt wielu przyjęło ją za prawdę. Ale wsparcie nie jest funkcją niższej rangi. W odpowiednich rękach wsparcie jest konstrukcją, na której opiera się cała reszta. Kiedy łączysz je ze strategicznym myśleniem, inteligencją emocjonalną, dyskrecją, właściwą oceną sytuacji i wizją, przestajesz być tylko asystentem. Zaczynasz być partnerem, a partnerstwo ma ogromną siłę.

Po ponad trzech dekadach w tym zawodzie mogę powiedzieć, że momenty, które naprawdę zmieniały moją karierę, nigdy nie dotyczyły zarządzania kalendarzem. Dotyczyły zdobywania zaufania, wpływania na wyniki oraz wspierania liderów w osiąganiu ich celów.
Strategiczne partnerstwo oznacza, że nie czekasz, aż ktoś powie ci, co masz zrobić.

Przewidujesz potrzeby, zanim pojawi się prośba. Rozumiesz cele swoich liderów na tyle dobrze, aby podejmować decyzje zgodne z nimi, nawet w ich nieobecności. Oznacza to również, że pozostawiasz swoje odciski palców w rezultatach, które nigdy nie będą podpisane twoim nazwiskiem, i mimo to wiesz, że twój wkład ma znaczenie.

Ale pogodzenie się z pracą za kulisami to coś zupełnie innego niż zaakceptowanie niewidzialności jako stałego elementu swojej roli. Możesz hojnie wspierać innych z drugiego planu, a jednocześnie działać na rzecz swojego zawodu. Możesz wspierać lidera i jednocześnie prosić o włączenie do rozmów, które mają wpływ na twoją pracę. Możesz być osobą skromną i jednocześnie wiedzieć (bez potrzeby przepraszania za to), że to, co wnosisz, ma wartość.

Kolejne pokolenie Executive Assistants wchodzi do zawodu, który właśnie przechodzi transformację. Organizacje coraz częściej dostrzegają coś, o czym wielu z nas wie od dawna: osoby wspierające liderów nie funkcjonują obok sukcesu organizacji, ale są jedną z sił, które ten sukces napędzają. Ta zmiana w postrzeganiu zawodu nie wydarzy się jednak sama. Dzieje się tak, że kolejne pokolenia osób wykonujących tę pracę mają odwagę pojawiać się z pewnością siebie i otwarcie mówić o swojej wartości.

Moje motto mówi o tym wprost: Twój wpływ jest realny.Twój głos ma znaczenie.Jesteś kimś. Chciałabym, aby każda osoba pracująca w zawodzie administracyjnym naprawdę przyswoiła te słowa i uwierzyła w nie, zanim ktokolwiek inny będzie miał szansę przekonać ją, że jest inaczej. Nie jesteś „tylko wsparciem”. Jesteś strategicznym partnerem, którego wpływ sięga znacznie dalej niż większość ludzi kiedykolwiek będzie w stanie zobaczyć.

Dziękuję!


Zostań Gościem Serii Inspire!

Każda ścieżka kariery niesie ze sobą doświadczenia, którymi warto się dzielić.


Jeśli jesteś Executive Assistant, liderem/liderką lub specjalistą HR i masz cenne doświadczenia oraz przemyślenia, które mogą zainspirować innych, chętnie Cię poznamy. Napisz do nas na inspire@assistologist.com. Razem dzielimy się wiedzą i doświadczeniem, które kształtują przyszłość Executive Support oraz zawodu Executive Assistant.

Komentarze


bottom of page