top of page

Kobieta stojąca za Prezydentem: dziedzictwo przywództwa oczami Peggy Grande

  • Zdjęcie autora: Elizabeth Sutkowska
    Elizabeth Sutkowska
  • 9 gru 2025
  • 7 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 30 gru 2025

Peggy Grande spędziła dziesięć lat u boku Prezydenta Ronalda Reagana, obserwując przywództwo nie z podręczników historii, lecz z cichych chwil za zamkniętymi drzwiami. Jej podróż, od prywatnego biura byłego Prezydenta Stanów Zjednoczonych po globalne sceny, media i role doradcze, jest mistrzowską lekcją służby, intencji i sztuki prowadzenia innych z zarówno z siłą jak i łagodnością. W tym wyjątkowym wywiadzie z Serii INSPIRE, Peggy otwiera drzwi do swojej historii ze szczerością, mądrością i głosem ukształtowanym przez dziedzictwo.


Matt Kurleto, CEO of Neoteric, AI strategist and keynote speaker

Peggy Grande | Była Executive Assistant Prezydenta Ronald Reagana | USA | LinkedIn | Website

Peggy Grande była Executive Assistant Prezydenta Ronalda Reagana w latach 1989-1999, po jego odejściu z Białego Domu. Jest autorką książki „The President Will See You Now: My Stories and Lessons from Ronald Reagan’s Final Years”. Dwukrotnie pełniła funkcję nominata prezydenckiego w administracjach Donalda Trumpa i czuje się zaszczycona, że mogła pracować dla dwóch Prezydentów Stanów Zjednoczonych, zarówno w roli asystenckiej, jak i strategicznej. Peggy jest międzynarodową mówczynią, komentatorką telewizyjną i radiową oraz oraz autorką wielu publikacji w USA, Wielkiej Brytanii, Australii i na Bliskim Wschodzie. Była Przewodniczącą World for Brexit, pełniła funkcję ogólnokrajowej rzeczniczki inicjatywy referendalnej w Kalifornii i zasiada w kilku radach. Jest mamą czwórki dorosłych dzieci i babcią dwóch wnuczek.


Elizabeth Sutkowska: Peggy, dekada spędzona u boku Prezydenta Reagana dała Ci miejsce w pierwszym rzędzie do obserwowania przywództwa, które łączyło siłę z łagodnością. Jakie lekcje z tamtych lat wpłynęły na to, jak dziś kierujesz i żyjesz swoim życiem?


Peggy Grande: Uważam się za jedną z najszczęśliwszych kobiet na świecie i czuję ogromne błogosławieństwo, że mogłam mieć miejsce w pierwszym rzędzie historii. Do dziś noszę w sobie lekcje z mojego dziesięcioletniego okresu pracy dla Prezydenta Ronalda Reagana. Jego przykład stał się fundamentem mojego własnego przywództwa i inspirował wszystko, co robiłam od tamtego czasu. Siedząc tuż obok biura Wielkiego Komunikatora, mogłam zobaczyć, jak wygląda przywództwo, które zmienia świat, zwłaszcza jako młoda osoba pracująca u jego boku.

Wcześniej wydawało mi się, że trzeba wybrać, albo być silnym i skutecznym liderem albo dobrym i życzliwym człowiekiem. Ronald Reagan pokazał mi, że można być jednym i drugim. Nikt nie wątpił w jego siłę gdy nazywał Związek Sowiecki „Imperium Zła”, a przy Bramie Brandenburskiej wzywał Gorbaczowa: „Zburz ten mur!”. Jego odwaga i determinacja zmieniły bieg historii. A jednak za tą siłą kryła się głęboka i szczera życzliwość.

Ronald Reagan uosabiał wyjątkową elegancję i serdeczność, którą okazywał wszystkim, od światowych przywódców po osoby sprzątające w biurowcu. Nigdy nie tracił z oczu ludzi, na których wpływała jego polityka, i zawsze znajdował chwilę, aby naprawdę dostrzec i docenić tych, którzy go otaczali. Pokazał mi, że nie trzeba wybierać, i można być jednocześnie silnym jaki i dobrym człowiekiem.

Dziś, w moim życiu i pracy, staram się podchodzić do każdego zadania i każdej relacji w duchu reaganowskiej „grace and grit”, wdzięczny i wytrwały. Wnoszę determinację, ciężką pracę i niezachwiane wartości, to mój grit. A jednocześnie staram się równoważyć to głębokim szacunkiem i życzliwością, czyli grace. Ta harmonijna równowaga, którą obserwowałam u Prezydenta Reagana każdego dnia, stała się jedną z kluczowych lekcji mojego życia i zasadą, którą staram się nadal wcielać w życie.

Elizabeth: Często mówisz o „pozostawieniu swojego dziedzictwa”. Gdybyś miała wskazać moment, w którym zrozumiałaś, że tworzysz swoje własne dziedzictwo, nie tylko jako asystentki Prezydenta, lecz jako liderki i niezależnego głosu; jaki moment przychodzi Ci na myśl?


Peggy: W zawodzie administracyjnym nasza praca zwykle polega na wspieraniu i wzmacnianiu życia, kariery i sukcesu kogoś innego. Zazwyczaj pozostajemy w tle, umożliwiając działanie osób na pierwszym planie. Dla mnie moment, w którym zaczęłam myśleć o moim własnym dziedzictwie, pojawił się podczas pisania książki „The President Will See You Now”. Po przesłaniu pierwszych kilku rozdziałów zadzwonił do mnie wydawca i zadał proste, a jednocześnie przejmujące pytanie: „Peggy, czy wiesz, czym jest memoir?”.

Oczywiście znałam definicję, ale nie byłam pewna, co miał na myśli: „Peggy, wykluczyłaś się z własnej historii”. Wytłumaczył dalej: „Czytelnik musi Cię poznać, polubić, a nawet pokochać, zanim będzie chciał Cię słuchać. Nikt nie potrafi utożsamić się z byciem Prezydentem Stanów Zjednoczonych, ale każdy może utożsamić się z Tobą i Twoją historią. Opowiedz swoją historię równolegle do jego, aby nie przerywać opowieści, ale stać się soczewką, przez którą czytelnicy będą mogli zobaczyć Ronalda Reagana takim, jakim ty go widziałaś”. To było olśnienie. Rzeczywiście umniejszałam moc swojej opowieści, wymazując z niej siebie.

Zrozumiałam, że to metafora nie tylko dla książki ale również dla życia. Zwłaszcza my (Executive Assistants), którzy budujemy kariery na wsparciu i służbie innym, często robimy właśnie to: wymazujemy siebie ze własnych historii. Służymy innym, mówimy za innych, reprezentujemy innych, i w tym procesie możemy stracić swój własny głos albo zapomnieć o swojej wartości.

Zajęło mi trochę czasu, zanim pozwoliłam sobie na oparcie się na własnych pomysłach i mówienie w swoim imieniu, ale opinia wydawcy zmusiła mnie do przeformułowania mojego własnego dziedzictwa. Zaczęłam celowo wpisywać się z powrotem do własnej historii, nie tylko w mojej książce, ale także w moim życiu.

Mam nadzieję, że to przypomnienie dla nas wszystkich: bądźmy świadomi swojego głosu, wyrażajmy własną perspektywę, przyjmujmy z dumą wyjątkową wartość, jaką każdy z nas wnosi w narrację swojego życia.

Elizabeth: Twoja ścieżka zawodowa, od prywatnych biur byłego prezydenta, przez sceny międzynarodowe, media, gościnność luksusową, aż po pracę rządową, w piękny sposób łączy służbę, elegancję i doskonałość. Jak łączysz to wszystko i jak osobiście zdefiniowałabyś życie z intencją i wpływem?


Peggy: Wierzę, że aby naprawdę odnieść sukces, wykorzystać swój największy potencjał i wnosić największą wartość do świata, trzeba dokładnie wiedzieć, kim się jest i jaką unikalną wartość się wnosi. Niezależnie od tego, czy jesteś znany z dbałości o szczegóły, innowacyjności, umiejętności współpracy, niezawodności, pewności siebie, czy podnoszenia standardów; dopóki nie zidentyfikujesz i nie nazwiesz tego, co jest w Tobie najlepsze, nie będziesz w stanie w pełni dać tego innym.

Dla mnie moją supermocą zawsze było wprowadzanie doskonałości we wszystko co robię. W każdej sytuacji dostrzegam, jak można coś zrobić lepiej, wydajniej, skuteczniej, z większym oddziaływaniem lub efektem „wow”. Mogę obiecać, że osiągnę wyniki na światowym poziomie, ponieważ jest to nieodłącznie związane z moim charakterem.

Od protokołu prezydenckiego po skrupulatne zarządzanie projektami i wydarzeniami, wnosiłam doświadczenie i wysokie standardy do wszystkiego, co robiłam dla Ronalda Reagana. Dzięki mojemu doświadczeniu potrafię poruszać się po złożonych sytuacjach i dyplomatycznie rozładowywać nawet najbardziej delikatne kwestie, osiągając pozytywne wyniki, ponieważ ta rola wymagała ode mnie tego, co najlepsze.

Twoja supermoc może być inna, może dostrzegasz szczegóły, których inni nie widzą, i zapobiegasz kryzysom, zanim powstaną. Może potrafisz rozbroić najbardziej zdenerwowanego klienta dzięki empatii. A może jesteś mistrzem tworzenia procedur, które zapewniają powtarzalne, doskonałe wyniki. Cokolwiek to jest, nazwij to i wykorzystuj tak często, jak możesz.

Nie musisz być jak inni. Masz być najlepszą wersją siebie i wnosić to, co w Tobie najlepsze, do projektów i ludzi wokół Ciebie. Gdy to zrobisz, inni też zaczną to widzieć i polegać na Tobie.

Elizabeth: Wielu Executive Assistants postrzega siebie jako cichych architektów stojących za wielkimi liderami. Z Twojej perspektywy, co odróżnia dobrego asystenta od takiego naprawdę transformacyjnego?


Peggy: W dzisiejszych czasach bycie „dobrym” w swojej pracy już nie jest wystarczające. Techniczna strona pracy musi być solidna, i to jest oczywiste i konieczne. Aby wnieść swoją rolę na wyższy poziom, zbudować pewność siebie i otworzyć się na nowe możliwości, trzeba zmienić sposób myślenia i rozwinąć “executive presence”. Niezależnie od Twojego stanowiska czy miejsca w strukturze organizacji, musisz widzieć siebie jako lidera i zachowywać się jak lider, ponieważ nim jesteś.

Oto kilka zmian w myśleniu, które wprowadziłam pracując dla Prezydenta Reagana.

Byłam Bramą, a nie Strażnikiem. Nie chciałam, aby ludzie postrzegali mnie jako przeszkodę uniemożliwiającą im kontakt z prezydentem, ale raczej jako osobę ułatwiającą ten kontakt.
Działałam proaktywnie, nie pasywnie. Każdy dzień miał plan. Nie czekałam, aż ktoś mi powie, co mam robić, tylko przewidywałam. Biurko traktowałam jak rondo, nie ślepą uliczkę i projekty musiały się poruszać.

Liderzy działają z poczuciem sprawczości, a nie emocjonalnie. Patrzą szerzej, nie dają się złapać w drobne frustracje. Gdy szef jest wymagający, często jest to wyraz uznania dla Twojej kompetencji i odporności. Oczywiście nie mówię o tolerowaniu toksyczności, ale często po prostu trzeba mieć grubszą skórę i umiejętność nieprzenoszenia emocji na skuteczność.

Asystent tworzy atmosferę miejsca. Często jest „twarzą i głosem” całej organizacji. Poziom otwartości, serdeczności i spokoju, jaki prezentuje asystent, staje się atmosferą dla wszystkich.

W moim czasie z Prezydentem Reaganem, na każde sto osób, które chciały go zobaczyć, dziewięćdziesiąt dziewięć osób widziało mnie. Nie zajmowałam tylko „miejsca”, ale wypełniałam przestrzeń między prezydentem a światem. Wiedziałam, że to, jak traktuje ludzi, wpływa na to, jak postrzegają jego. Chciałam, żeby to doświadczenie było pozytywne.
Zmieniając sposób myślenia, można zmienić całą rolę. Mindset może przenieść Cię z efektywności do doskonałości, z kompetencji do pewności, z biegłości do bycia prawdziwą siłą.

Elizabeth: Gdybyś mogła powiedzieć coś bezpośrednio następnemu pokoleniu Executive Assistants i młodych profesjonalistów, którzy chcą przewodzić z intencją i zostawić po sobie pozytywny ślad, co chciałabyś, aby zabrali ze sobą?


Peggy: Pamiętaj, że poza Twoją pracą, każdego dnia piszesz historię swojego życia. W trakcie rozwoju zawodowego i wkładu w świat nie zapominaj o słowach mojego śp. taty: „Ludzie są najważniejsi”. To właśnie ta część Twojego życia naprawdę pozostaje na zawsze. Arkusze kalkulacyjne przestaną być aktualne, kalendarze zmieniają się, technologia się zmieni ale relacje, w które inwestujesz, przetrwają.

Nigdy nie pożałujesz stawiania ludzi ponad procedury. Nigdy nie pożałujesz sprawienia, by ktoś poczuł się zauważony i ważny, nawet w stresie i w pośpiechu. Ludzie mogą nie pamiętać dokładnie, co zrobiłeś czy powiedziałeś, ale ZAWSZE będą pamiętać, jak się przy Tobie czuli.

Okaż tę łagodność również sobie. Dziś wszędzie słyszymy o work-life balance, i dla większości z nas to tylko źródło poczucia winy. Dlatego zachęcam do work-life presence. Bądź w pełni tam, gdzie jesteś. W pracy, bądź obecny, zaangażowany, skupiony. W domu, bądź obecny, obecny, obecny. Nie chodzi o to, by nigdy nie odebrać telefonu, ale o to, by intencjonalnie być tam, gdzie jesteś, bez ciągłego samo osądzania.

I wreszcie, nie bój się żyć pełnią życia. Jeśli myślisz na małą skalę, pozostaniesz mały. Podejmuj nowe wyzwania i rozwijaj się. Nie bój się popełniać błędów, są one okazją do nauki. Nie pozwól, by strach powstrzymywał Cię przed byciem najlepszą i najbardziej wpływową wersją siebie.

Życie jest zbyt krótkie, by marnować je na negatywne myślenie. Wybierz radość. Bądź świadomie wdzięczny. Ciesz się i wykorzystuj możliwości rozwoju zawodowego, rozwiązywania problemów, podejmowania wyzwań, a następnie świętuj swoje osiągnięcia. Masz możliwość pozytywnie wpływać na ludzi i świat wokół Ciebie, więc wybierz takie dziedzictwo, które będzie znaczące i niezapomniane.

Dziękuję!


Dołącz do naszej Serii Inspire!


Każdy głos ma znaczenie. Każda historia inspiruje.
Twoja historia może zainspirować kolejne pokolenia. Dołącz do globalnej inicjatywy, która zmienia sposób postrzegania zawodu Executive Assistant.


Komentarze


bottom of page