top of page

Siła ukryta za uśmiechem: Mercy Odhiambo o odnowie, wytrzymałości i cichej mocy asystentów

  • Zdjęcie autora: Elizabeth Sutkowska
    Elizabeth Sutkowska
  • 15 gru 2025
  • 6 minut(y) czytania

Urodzona w Nairobi, a od ponad dwóch dekad związana z Genewą, Mercy Odhiambo zbudowała karierę i życie oparte na odwadze, ciekawości i empatii. Od stawiania pierwszych kroków w branży hotelarskiej, po współpracę z globalnymi liderami w organizacjach takich jak UNICEF czy The Global Fund, jej historia to opowieść o nieustannym rozwoju i poszukiwaniu sensu. Jako autorka serii książek The Silent Backbone oraz prowadząca podcast o tym samym tytule, Mercy daje głos niewidocznym bohaterom świata administracyjnego. Poprzez mentoring, storytelling i działania na rzecz zdrowia psychicznego, redefiniuje znaczenie przywództwa i pokazuje, że prawdziwa siła często działa w ciszy, z troską, pasją i sercem.


Matt Kurleto, CEO of Neoteric, AI strategist and keynote speaker

Mercy Atieno Odhiambo | Executive Assistant w Medicines for Malaria Venture | Autorka / Mentorka / Mental Health Firstaider | Swajcaria & Kenya | LinkedIn | Website

Mercy Atieno Odhiambo to pełna pasji Executive Assistants z wieloletnim doświadczeniem w środowisku korporacyjnym i organizacjach non-profit. Z natury jest gawędziarką, jest autorką serii książek The Silent Backbone oraz gospodarzem podcastu o tym samym tytule, w którym poprzez storytelling promuje świadomość zdrowia psychicznego i wspiera społeczność profesjonalistów administracyjnych. Mercy jest również mentorką i certyfikowaną pierwszą pomocniczką w zakresie zdrowia psychicznego. Jej misją jest tworzenie środowisk pracy opartych na wsparciu i wzajemnym zaufaniu. W wolnym czasie organizuje spotkania networkingowe dla kobiet i pisze opowiadania inspirowane tematyką zdrowia psychicznego, miłości i migracji.


Elizabeth Sutkowska: Twoja przygoda rozpoczęła się w Nairobi (Kenia), a ponad dwie dekady temu zaprowadziła Cię do Genewy (Szwajcaria), do miasta, które wyraźnie stało się Ci bliskie. Jak wspominasz wyjazd z domu rodzinnego na studia hotelarskie w Szwajcarii i jak ta międzykulturowa przygoda ukształtowała Ciebie, jako kobietę i jako profesjonalistkę?


Mercy Atieno Odhiambo: Dorastając, nigdy nie miałam jasno określonej ścieżki kariery, po prostu płynęłam z nurtem. Gdy przyjechałam do Szwajcarii, towarzyszyła mi ciekawość, a nie oczekiwania i to właśnie stało się moją supermocą. Próbowałam różnych zawodów, marketingu, obsługi klienta, hotelarstwa, ale żaden nie był „tym właściwym”. Przez przypadek trafiłam do administracji i zrozumiałam, że to moje miejsce. Rola, która doskonale pasowała do mojej osobowości. Wystarczyło zdobyć odpowiednie umiejętności, a te, jak się okazuje, rozwijają się bez końca.

Uczyłam się biorąc udział w szkoleniach, współpracując z innymi, a także poprzez informacje zwrotne, zarówno te pozytywne, jak i trudne. Miałam szczęście spotkać wspierających ludzi i trafić na możliwości, które pomogły mi się rozwinąć. Moja kenijska etyka pracy zawsze pchała mnie do przodu i gdy inni czekają na awans, ja pytam siebie: „Gdzie chcę być za miesiąc?”. Czasem ta ambicja buduje mosty, czasem tworzy zgrzyty, ale zawsze pozwala mi się rozwijać.

Świat Executive Assistants zmienia się błyskawicznie. Gdy przestajesz się uczyć, zostajesz w tyle. Dziś mamy do dyspozycji narzędzia AI, które pomagają nam rozwinąć skrzydła i każdy nasz słaby punkt można zamienić w supermoc. Bycie częścią dwóch kultur to ogromny dar. Dzięki temu nie tylko mówię kilkoma językami, ale też potrafię łączyć kenijską pasję i energię ze szwajcarską precyzją i dyscypliną.

Elizabeth: Zbudowałaś imponującą karierę wspierając liderów w organizacjach takich jak UNICEF, The Global Fund, SITA, a teraz Medicines for Malaria Venture. Jakie najważniejsze lekcje o partnerstwie i przywództwie wyniosłaś z tych doświadczeń?


Mercy: Niedawno ukończyłam studia MBA z zakresu przywództwa i zrównoważonego rozwoju. Jedna z najważniejszych lekcji, które wyniosłam, to że część liderów rodzi się z naturalnym powołaniem, a część staje się nimi poprzez doświadczenie. Ale przez lata widziałam też ludzi, którzy trafiali na stanowiska kierownicze, choć nie powinni, i takich, którzy na nie zasługiwali, a zostali pominięci.

Praca blisko liderów to przywilej, bo masz wgląd w decyzje, które inspirują, i w te, których wolałabyś nie widzieć. Z czasem uczysz się, kiedy warto zabrać głos, a kiedy z szacunkiem się wycofać. Nawet jeśli się nie zgadzasz, musisz znaleźć sposób, by iść dalej.

Najważniejsze, czego się nauczyłam, to znaczenie relacji i budowania sojuszy. Tam, gdzie nie zainwestowałam w relacje, praca stała się najtrudniejszym doświadczeniem w mojej karierze. Wiem, że potrzebuję współpracy, nie rywalizacji, by dawać z siebie wszystko. Niestety, wiele organizacji działa w przekonaniu, że „na szczycie” jest miejsce tylko dla nielicznych a to rodzi toksyczną atmosferę zamiast wspólnego sukcesu. Gdy widzisz, że firma nie ma jasnej ścieżki rozwoju dla asystentów, ani w pionowej i ani poziomej linii, to powinna zapalić się czerwona lampka.

Dla mnie przywództwo, formalne czy nieformalne, polega na wspieraniu innych, a nie na ich poniżaniu. Prawdziwy lider ma przestrzeń, by troszczyć się o dobro swoich ludzi, a nie tylko o wyniki.

Elizabeth: Poza karierą zawodową jesteś także mentorką i twórczynią społeczności Networking in Heels Geneva. Co Cię zainspirowało do stworzenia tej przestrzeni dla kobiet i czego nauczyłaś się o sile relacji i wzajemnego wsparcia?


Mercy: Kiedy zmieniałam pracę, zdałam sobie sprawę, że nie mam sieci kontaktów, która mogłaby wesprzeć mój kolejny krok w karierze. Więc postanowiłam ją stworzyć. Kenijskie wychowanie nauczyło mnie, że jeśli czegoś nie ma, to trzeba to zbudować. Tak powstało Networking in Heels Geneva. Zaczęło się od prostych spotkań przy lunchu, a dziś to tętniące życiem kolacje, które odbywają się kilka razy w roku i łączą kobiety pragnące się wspierać, rozwijać i inspirować. Lubię przypominać uczestniczkom, że to także forma randki z samą sobą, taka chwila, by docenić siebie.

Wiele razy mówiłam, że jestem samoukiem. Na początku kariery nie miałam wielu mentorów, a ci, których próbowałam naśladować, nie zawsze mnie rozumieli. Dlatego dziś mentoring jest dla mnie tak bardzo ważny. Gdy zaproponowano mi, bym została mentorką w ramach Executive PA Network w Szwajcarii, nie wahałam się ani chwili. A kiedy pojawiła się możliwość koordynowania programu mentoringowego, to znów powiedziałam „tak”.

Wierzę w tworzenie wsparcia, którego sama kiedyś potrzebowałam. Jestem przekonana, że wiele błędów udałoby się uniknąć, gdybym miała kogoś, z kim mogłabym porozmawiać. Często mówi się, że kobiety są dla siebie największymi rywalkami. Moje doświadczenie jest inne, bo kobiety mnie wspierały jak i również raniły, ale to dlatego, że jestem nimi otoczona. Jak to jest w każdej społeczności, będą różne historie. Najważniejsze to nie przestawać i nauczyć się wybierać właściwe relacje. Uczyć się swoich granic i świadomie wybierać, kogo trzymać blisko. To część dojrzałości, zarówno tej osobistej jak i zawodowej.

Elizabeth: Twoja książka The Silent Backbone oddaje głos niewidocznym wyzwaniom i sile Executive Assistants oraz specjalistów administracyjnych. Co było momentem zwrotnym, który skłonił Cię do jej napisania, i jaki przekaz chciałabyś, aby czytelnicy wynieśli po przeczytaniu ostatniej strony?


Mercy: The Silent Backbone to czteroczęściowa seria: dwie książki są już wydane, dwie kolejne w przygotowaniu. Chciałam pokazać pełen obraz tego, co wpływa na zdrowie psychiczne asystentów: codzienną pracę (część 1), kulturę organizacyjną (część 2), przyczyny neurologiczne (część 3) oraz społeczne (część 4).

Zebrałam historie od asystentów z mojego środowiska i opisałam je w formie opowiadań. Chciałam, by Executive Assistants czytali je, rozpoznawali siebie i czuli, że mogą szukać pomocy lub wprowadzać zmiany, gdy jest im trudno.

Nieoczekiwanie książkę zaczęli kupować także liderzy i dzięki niej zobaczyli, jak mogą realnie poprawić jakość pracy i życia swoich asystentów. Rola asystentów bywa niezwykle samotna, i im wyższy poziom wsparcia, tym większa izolacja. Często nie ma z kim porozmawiać. Działy HR nie zawsze rozumieją te wyzwania, a niektórzy liderzy nie zdają sobie sprawy, jak dużo presji przekazują dalej. Uważają: „Jeśli ja daję radę, ona też powinna.” Ale żaden bonus nie zrekompensuje traktowania kogoś jak worek treningowy w stresujących momentach.

Większość ogłoszeń o pracę dla asystentek to tak naprawdę rekrutacje po osobach, które się wypaliły lub odeszły z frustracji. A to wciąż temat tabu. Chciałabym, żeby po lekturze każdej części serii czytelnicy zyskali konkretne narzędzia radzenia sobie i przypomnieli, by chronić swoje zdrowie psychiczne, budować markę osobistą, planować rozwój i przede wszystkim, pamiętać, że nie są sami.

Elizabeth: Często mówisz o „supermocach” Executive Assistants, o ich inteligencji emocjonalnej, odporności i cichym przywództwie. Jakiej przyszłości życzysz kolejnemu pokoleniu EAs i jak możemy lepiej chronić ich dobrostan, jednocześnie doceniając ich wpływ?


Mercy: Zawsze powtarzam moim podopiecznym: myślcie o tym, jak zabezpieczyć swoją przyszłość zawodową. Zbyt często słyszymy, że rola asystenta to tylko etap przejściowy. A gdy „kolejny krok” nie nadchodzi, pojawia się poczucie utknięcia. Jeśli jednak wybierasz tę ścieżkę świadomie, musisz wiedzieć, co Cię wyróżnia i co sprawia, że jesteś niezastąpiony.

Zacznij od tego, jak opisują Cię inni. Poproś o feedback, wsłuchaj się w powtarzające się słowa. Znam kobietę, która poprosiła współpracowników o listy rekomendacyjne pod pretekstem ubiegania się o awans, a potem przeanalizowała je, by odkryć swoje unikalne mocne strony. W moim przypadku niemal każda opinia podkreślała mój spokój w kryzysie i umiejętność budowania relacji. To stało się podstawą mojej marki zawodowej.

Jeśli sama nie rozumiesz swojej wartości, świat też jej nie zauważy. W nowej erze pracy potrzebne są samoświadomość, pewność siebie i spójna marka osobista, inaczej zawsze będziesz niedoceniana.

I jeszcze jedno: nigdy nie będziesz w porządku na zewnątrz, jeśli nie jesteś w zgodzie ze sobą w środku. Żadna praca, choćby najlepiej płatna, nie jest warta Twojego zdrowia. Daj z siebie wszystko, ale nie zapominaj o sobie.

Dziękuję!


Dołącz do naszej Serii Inspire!


Każdy głos ma znaczenie. Każda historia inspiruje.
Twoja historia może zainspirować kolejne pokolenia. Dołącz do globalnej inicjatywy, która zmienia sposób postrzegania zawodu Executive Assistant.


Komentarze


bottom of page